Wykład z cyklu:

CHRYSTUS W PRZYRODZIE

 

BRAT JAŁOWIEC

Jarosław Rolka

 

Letnie Spotkania  Wspólnoty Chrześcijan

Sichów 14.08. – 19.08.2018

16.08. czwartek, godz. 11.20

 

 

 

Niniejsze opracowanie zawiera nieautoryzowane streszczenie wykładu z dnia 16.08.2018 roku wygłoszonego w trakcie Letnich Spotkań Wspólnoty Chrześcijan przez kapłana Wspólnoty, Jarosława Rolkę. W przypadku stwierdzenia konieczności dokonania merytorycznych zmian i uzupełnień, proszę o kontakt telefoniczny lub mailowy i przekazanie sugestii dotyczących tekstu.

Treść opracowania nie jest prostym konspektem z wykładu. Potraktowałem go jako inspirację i zachętę do osobistych przemyśleń, refleksji oraz uzupełnień tematycznie związanych z podstawo-wym tematem wykładu. Korzystałem ze swoich wcześniejszych nota-tek ze spotkań wspólnotowych z lat 2007 – 2018 oraz z ogólnie dostępnej literatury przedmiotu.

 

Jan Kuczyński

Tel. 48 694 462 255

email: pag@akcja.pl

 

Przykucnął jałowiec pod sosen okapem 
omijaj go lepiej, bo igłami drapie!
Na jałowych piaskach czuje się najzdrowiej, 
a więc wiesz już teraz, skąd nazwa „ jałowiec”

(Włodzimierz  Scisłowski)

 BRAT JAŁOWIEC

Jałowiec to tajemnicza roślina. Nie ma chyba innej, której przypisywano by tak wiele  atrybutów i znaczeń. Zalicza się ją do gatunków wiecznie zielonych, dlatego też powszechnie utożsamiano ją z wyobrażeniami o wiecznym życiu. Od zawsze była stosowana w medycynie ludowej, a także w magii. Powszechnie wierzono, że zapewnia skuteczną ochronę przed chorobami, nieszczęściami i negatywnymi energiami.

Czym jest „jałowiec”? Najczęściej to krzew, przeważnie nisko płożący się, nieco rzadziej mniejsze i większe, stożkowate drzewo, należące do rodziny cyprysowatych. W Polsce występują co najmniej trzy rodzime gatunki tej rośliny – jałowiec pospolity, halny i sawina, nazywana też „jałowcem sabińskim”, której owoce zawierają w sobie trującą substancję – sabinol. Możemy również spotkać kilkadziesiąt gatunków obcych, przeniesionych na nasz teren z mniej czy bardziej odległych rejonów świata, tak w uprawie parkowej, w ogrodach, jak i na terenach zieleni miejskiej. Cechą charakterystyczną jałowca jest jego nadzwyczajna wytrzymałość na suszę. Pewnie dlatego większość jego gatunków rośnie w klimacie suchym i gorącym. Ta roślina ma skromne wymagania, może rosnąć na glebach jałowych, stąd jego polska nazwa. Ma maleńkie, kuliste owoce, nazywane szyszkojagodami.  Jałowiec to wyjątkowa roślina. W starożytności przypisywano mu magiczną moc i traktowano jako wieczny symbol życia. Jest obecny w mitologiach, religiach i wierzeniach ludowych w różnych tradycjach kulturowych, często bardzo od siebie odległych, tak w czasie, jak i w przestrzeni. Przypisuje mu się moc odwracania zła i chronienia wszystkich istot żywych przed wszelkiego rodzaju nieszczęściami i chorobami.

Kapłani babilońscy używali płonących drewienek jałowca do odczyniania uroków i leczenia rozmaitych chorób i dolegliwości. Uważali go za skuteczny środek przywracający mężczyznom potencję, a także zapewniający kobietom dobry i bezpieczny połóg.

W starożytnym Egipcie palono jałowiec i wdychano jego dym w celu duchowego i fizycznego oczyszczenia.

Grecy i Rzymianie uważali jałowiec za skuteczny środek chroniący przed ukąszeniami jadowitych węży.

Ludy germańskie używały płonących gałązek jałowca przy składaniu ofiar swoim bóstwom. Przechodząc obok krzewu lub drzewa jałowcowego, oddawano mu szacunek poprzez zdjęcie nakrycia głowy.

W krajach muzułmańskich niezamężne dziewczęta zawiązywały na gałązkach krzewu wstążki w celu spełnienia konkretnych życzeń związanych z zamążpójściem.            

W chińskiej sztuce feng-shui jałowiec zawsze stanowił symbol tolerancji, zrozumienia i empatii.                                               

W krajach północnej Europy symbolizował boskie cechy najstarszej bogini – Wielkiej Matki. Celtyccy druidzi wykonywali z jałowcowego drewna talizmany przeciwko złym urokom. Jałowiec od prawieków jest obecny w kulturach Indian Ameryki Północnej. W mitach Dakotów – Indian z obszaru wielkich równin, jałowiec jest powiązany z mitem o Ptaku Grzmocie o którym mówiono, że żyje w jałowcowym lesie. W dawnych czasach, po usłyszeniu pierwszego, wiosennego grzmotu, Dakotowie organizowali ceremonię której centralnym punktem było pokrywanie rytualnymi malowidłami tyczek z jałowca a potem wielogodzinne, uroczyste tańce i śpiewy po których wyruszano na polowania na bizony. Nawahowie wykonywali z jałowcowych szyszkojagód naszyjniki, które w ich wierzeniach symbolizowały pokrewieństwo i jedność wszystkich elementów wszechświata, a jednocześnie chroniły przed koszmarami sennymi i zagubieniem się w ciemnościach.

W Ameryce Południowej, na terenach dawnej Gujany holenderskiej, autochtoni mają zwyczaj zawieszania jałowca przed wejściem do chaty w obronie przed wampirem o imieniu Axeman, przybierającym za dnia postać pięknej kobiety, a w nocy nietoperza, spijającego ludzką krew. Jałowiec jest również obecny w Biblii. Wspomina o nim Księga Izajasza (60.13) gdzie obok jesionu nazywany jest on „okazałością Libanu”. W księdze Jeremiasza (17.6) o człowieku odwracającym swoje serce od Jahwe, mówi się jako o „jałowcu na stepie”. Pod jałowcowym krzakiem biblijny prorok Eliasz życzył sobie dobrej śmierci. Niektórzy bibliści przypuszczają, że jałowcowe igliwie i szyszkojagody znajdowały się w kadzidle, które wraz z mirrą i złotem, trzej królowie złożyli w darze małemu Jezusowi.

Dawni mieszkańcy terenów dzisiejszej Estonii nazywali jałowiec „drzewem Chrystusa”, gdyż według legendy znalazł On pod nim schronienie w czasie burzy. Na pamiątkę tego wydarzenia miał podarować owocom tego krzewu znak krzyża, którego kształtu można dopatrzeć się w układzie pestek w jałowcowych szyszkojagodach z tamtego regionu Europy. W Polsce, w najbardziej rozpowszechnionym u nas jałowcu pospolitym ten kształt  przypomina najczęściej trójkąt.

Wierzono powszechnie, że schronienie się pod drzewem jałowca w czasie burzy zabezpiecza przed uderzeniem pioruna.

W czasach przedchrześcijańskich Słowianie okadzali jałowcowym dymem posągi swoich bóstw. W obawie przed demonami, strzygami i upiorami, udając się w podróż, zabierali ze sobą kij z jałowcowego drewna, skuteczny środek do odstraszania złych mocy. W podobnym celu wplatali również w swe włosy maleńką gałązkę jałowca. Ten zwyczaj był jeszcze znany i praktykowany pod koniec XIX wieku. Zachowały się wiarygodne opisy zwyczajów  mieszkańców z okolic Wielunia i regionu Kaliskiego, którzy wyrabiali z drewna jałowcowego ochronne laski. Wybrane na ten cel drzewa jałowcowe były przez miejscową ludność podlewane przez kilka lat święconą wodą, aby złe duchy nie miały dostępu do wykonanych z nich przedmiotów.

Na Białorusi wierzono, że jałowiec posadzony przed frontowymi drzwiami domu ma moc zabezpieczania całego obejścia przed niechcianą wizytą czarownic, szczególnie w noc świętojańską.

We wszystkich regionach świata największą ochronę, zarówno przed chorobami jak i złymi mocami, miał zapewniać dym z płonących gałązek jałowca, a nawet całych jego stosów. W dawnej Europie jałowiec był powszechnie palony podczas wiosennych świąt ognia. W Tyrolu, w Noc Walpurgii okadzano domy płonącymi gałązkami jałowca w ceremonii wypędzania wiedźm i demonów. Noc Walpurgii to u dawnych Germanów noc zmarłych i złych duchów.  Kojarzono ją z sabatami czarownic, które miały odbywać się na górze Brocken, w nocy z 30 kwietnia na 1 maja.

W noworoczny poranek szkoccy górale dymem z płonącego krzewu jałowca, wyrwanego z ziemi wraz z korzeniami, okadzali swoje domy i całe mienie.

Jałowcowy dym traktowano również jako skuteczny środek zabezpieczający przed różnymi chorobami.

Gałązki jałowca wkładano do kołysek niemowlętom, a także nowożeńcom pod poduszki w ich noc poślubną.

Wschodni Słowianie w czasie zaraz i pomorów rozpalali ogniska z jałowca i skakali przez nie, aby w ten sposób oczyścić się z chorób lub zapobiec zapadnięciu na nie. We wschodniej Europie istniał również zwyczaj sadzenia krzewu jałowca na mogile ochrzczonego dziecka i ozdabiania go wstążkami, szczególnie w czasie świąt wielkanocnych. Drewno jałowcowe wykorzystywano przy kremacji ciał książąt i władców. Wykonywano też z niego trumny dla osób o wysokim statusie społecznym. Znany był również zwyczaj, że po powrocie z uroczystości pogrzebowych okadzano dymem jałowcowym izbę w której stała trumna ze zmarłym lub całe mieszkanie. W tym celu rzucano na rozgrzaną blachę pieców gałązki jałowca razem z ziołami. W Polsce jeszcze dziś, szczególnie na Mazurach, trwa zwyczaj sadzenia jałowców na cmentarzach, co ma bronić zmarłych i odwiedzających ich groby przed złymi mocami.

 

Jałowiec jest obecny w wielu obrzędach i zwyczajach religijnych.

W Święto Trzech Króli, jeszcze w początkach XX wieku, na Kurpiach miejscowa ludność przynosiła do poświęcenia w kościele gałązki jałowca wraz z gronami jagód. Po nabożeństwie wracano z nimi do domów, zapalano i okadzano dymem całe mieszkanie. Ta magiczna czynność miała wypędzać nagromadzone przez cały miniony rok zło, a także chronić przed jego powrotem. Poświęcone gałązki jałowca zatykano również za święte obrazy. Jałowcowym dymem okadzano mieszkania, budynki gospodarcze i chorych. W niektórych regionach święcono w kościołach jałowiec oraz żywicę z sosny, a także złoto i… kredę. Po powrocie z kościoła do poświęconego jałowca dodawano często zioła święcone wcześniej w dniu Bożego Ciała i Matki Boskiej Zielnej i okadzano nimi całe domostwo, a także zwierzęta, w szczególności bydło. Do dziś gałązki jałowca są związane z obrzędami wielkanocnymi. Jego gałązki zdobią palmy wielkanocne, zwłaszcza na kurpiowszczyźnie. Na Kaszubach i Pomorzu praktykowany był zwyczaj święcenia gałązek jałowcowych w Wielki Piątek. Używano ich w obrzędowej chłoście. Na pamiątkę biczowania Chrystusa odważni wierni zadawali sobie tymi gałązkami tzw. „boże rany”. Właściwa chłosta była w sposób szczególny celebrowana w drugi dzień świąt Wielkiej Nocy. W lany poniedziałek kawalerowie na wydaniu smagali dziewczęta po nogach jałowcowymi gałązkami, a te z pokorą znosiły ból, wierząc że zapewni im to większe powodzenie u chłopców i rychłe zamążpójście. Jałowiec jest również obecny w innych chrześcijańskich świętach. W dniu Matki Boskiej Zielnej (15 sierpnia) gałązki jałowca z gronami jagód układano obok kłosów dojrzałych zbóż i ziół poświęcanych przez kapłana. Wiecznie zielony jałowiec układano również na świątecznych stołach w Boże Narodzenie. Towarzyszyła temu pieśń w której powtarzała się fraza: „zatańczmy dookoła jałowca”. W regionie łowickim w Wigilię Bożego Narodzenia przyozdabiano gałązkami jałowca całą izbę. Gospodarz przynosił je z lasu i układał na stole, który pełnił w tym momencie rolę domowego ołtarzyka. Gałązki podwieszano również u powały ozdabiając je podobnie jak czynimy to z choinkami. Trzymano je aż do Trzech Króli a następnie uroczyście palono. W słowiańskiej tradycji jałowiec był również często wykorzystywany w obrzędach weselnych. Wieniec z jałowcowych gałązek owijano od dołu bibułką lub białą chusteczką, a następnie przystrajano złotymi gwiazdkami i 6-cioma kolorowymi wstążkami. Starsza druhna wręczała go narzeczonym tuż przed ceremonią ślubną. Po powrocie z uroczystości religijnych związanych ze ślubem, małżonce rozplatano warkocz a wieniec rozbierano. Druhny i drużbowie z fragmentów wieńca robili weselne bukieciki, a kolorowe wstążki przyczepiano drużbom do czapek.

Na przestrzeni dziejów szyszkojagody jałowca znalazły również bardziej przyziemne zastosowania.                                                                         

Wykorzystuje się je przy produkcji niektórych mocnych alkoholi (itp. jałowcówka i gin), nalewek, syropów, win i kwasów. Jeśli mowa o ginie, warto wspomnieć o historii jego powstania. W XVII wieku holenderski chemik i lekarz Franciscus Sylvius  z Leiden na bazie owoców jałowca wyprodukował nowy, tani środek moczopędny. Wkrótce okazało się, że napój ten może mieć także inne, nie tylko lecznicze zastosowanie. Pod nazwą „Genever” dotarł do Anglii, gdzie zyskał ogromną popularność pod skróconą nazwą „Gin”. Owoce jałowca to również znakomita, wykwintna przyprawa. Można nimi przyprawiać dziczyznę tudzież tłuste mięsa. Wykorzystuje się je do marynowania ryb, dodawane są także do kapusty kwaszonej i słodkiej oraz czerwonych buraków. Warto wspomnieć o szczególnym ich zastosowaniu w staropolskiej kuchni. Wyrafinowanym, sarmackim przysmakiem były pieczone kwiczoły. To takie małe ptaszki, których jedynym pożywieniem są owoce jałowca. Przed przyrządzaniem w ogóle ich nie patroszono, traktując przetrawione szyszkojagody jako gotową, naturalną przyprawę. Jałowcowe drewno używane jest również do wędzenia wysokiej klasy wyrobów mięsnych.

Od niepamiętnych czasów jałowiec znajdował różnorakie zastosowanie w lecznictwie ludowym. 

Powszechnie znano jego działanie antyseptyczne oraz bakteriobójcze. Nasi przodkowie  spożywali na czczo kilkanaście dojrzałych szyszkojagód jałowca i w ten sposób poprawiali funkcjonowanie układu pokarmowego. Tę naturalną terapię zalecał między innymi  żyjący w XIX wieku, znany bawarski ksiądz i zielarz, Sebastian Kneipp. W żołądkowych problemach pomocną okazywała się  nalewka spirytusowa na owocach jałowca. Stosowano ją również w kolce żołądkowej. Osobom  mającym problemy z nerkami i wątrobą zalecano picie herbaty jałowcowej, a napar z młodych wiosennych pędów jałowcowych miał pomagać w oczyszczeniu krwi, a także przy wodnej puchlinie. Naparu z owoców używano do mycia głowy oraz przy różnych schorzeniach skórnych, takich jak liszaje, owrzodzenia czy wypryski.

Indianie Ameryki Północnej wykorzystywali jałowiec do leczenia trudno gojących się ran, chorób skóry, kości i stawów. W tym celu kładli chorych w jałowcowych zagajnikach, gdzie powietrze było nasycone lotnymi, leczniczymi substancjami.

Jałowiec zaliczany jest również do silnych, naturalnych afrodyzjaków. W Kamasutrze, znanym hinduskim traktacie o miłości zalecano  picie  napoju przyrządzanego z namoczonych ziaren jałowca, który miał wpływać na „poprawę wigoru”.

Wysuszone, roztarte i sproszkowane owoce jałowca – sawiny były również wykorzystywane w charakterze środka antykoncepcyjnego. Na bazie wyciągu z igieł i owoców tego gatunku, rosnącego małymi kępkami na wydmach i ugorach,  sporządzano tajemne mikstury, przy pomocy których  można było wywołać sztuczne poronienie. Kuliste, brązowo-czarne i zwykle oszronione szyszkojagody sawiny wydzielają przy roztarciu wyjątkowo  nieprzyjemny zapach powodowany przez olejek eteryczny, w skład którego wchodzi silnie trujący sabinol.

Jałowiec wykorzystywano również w oficjalnej medycynie.

Hipokrates, żyjący w latach ok. 460 p.n.e. – ok. 370 p.n.e. grecki lekarz, powszechnie uznawany za ojca medycyny, zalecał stosowanie wyciągu z owoców jałowca na trudno gojące się rany. Podobnie uważał słynny perski lekarz, filozof i uczony Awicenna (980-1037), przekonany, że drobno starte szyszkojagody po zmieszaniu z miodem są skutecznym środkiem  leczącym takie rany.                                                                                                                        W słynnym dziele lekarza i przyrodnika Paracelsusa (1493-1541) – Botanica Oculta (Botanika Tajemna) znajdujemy między innymi przepis na eliksir zdrowia. Jednym ze składników koniecznych do jego sporządzenia były dojrzałe ziarna jałowca – cztery ich garście należało zmieszać z kilkoma innymi ingrediencjami i stosować profilaktycznie, ściśle według zaleceń lekarza.       

Współczesna medycyna i farmacja również docenia jałowiec, wykorzystując jego igły i szyszkojagody do produkcji licznych leków, itp. przeciwko artretyzmowi, cukrzycy i niedoczynności tarczycy. Jest on też ważnym składnikiem mieszanek moczopędnych i żółciopędnych. Wykorzystuje się go również w homeopatii i aromatoterapii.  Szyszkojagody są ponadto używane w kosmetyce i perfumerii. Ekstrakt z nich posiada właściwości orzeźwiające i wpływa na pracę gruczołów łojowych. Poza tym pędy jałowcowe z owocami i igliwiem wykorzystuje się do wyrobu kadzidełek, zaś na Kaszubach odrobinę jałowca dodawano niegdyś do tabaki.

Cenione i poszukiwane są nie tylko owoce jałowca, ale i jego drewno.

Charakteryzuje się ono wyraźnie rozdzielonymi warstwami – bielem i twardzielą. Ten pierwszy jest stosunkowo wąski i przybiera barwę od jasnoczerwonej do żółtej. Twardziel jałowca spotkać można w różnych odcieniach – od jasnego brązu do fioletu lub głębokiej czerwieni. Pomimo miękkości, jałowiec jest dość mocnym drewnem o dużej gęstości słojów. Włókna tego drewna są raczej drobne, a kolejną cechą, dzięki której łatwo go odróżnić, jest żywiczny, przywodzący na myśl kamforę zapach.

Jałowiec łatwo poddaje się obróbce mechanicznej – także, jeśli chodzi o gięcie. Nie ma również problemów z jego suszeniem – jałowiec rzadko się paczy i pęka, jednak ten proces technologiczny wymaga relatywnie długiego czasu i cierpliwości. Prawidłowo przygotowane drewno jałowca jest niezwykle odporne biologicznie. W jego przypadku owady, grzyby i bakterie nie stanowią praktycznie żadnego zagrożenia. 

Drewno jałowcowe znajduje zastosowanie przede wszystkim w rzemiośle artystycznym – snycerstwie, rzeźbie i galanterii drewnianej. Dzięki swojej elastyczności świetnie nadaje się też do produkcji wędek czy biczów. Wykorzystuje się je w artystycznym meblarstwie, wykonuje się z niego szkatułki, puzderka, pudełka do cygar, fajki, oprawki do ołówków, naszyjniki. Z korzeni oraz długich młodych pędów wyrabia się koszyki. Drewno niektórych gatunków drzewiastych wykorzystywano dawniej na podkłady kolejowe, słupy telegraficzne itp. Jest ponadto cenione jako wysokiej jakości drewno kominkowe i wędzarnicze.                                                                                                                

Odrębnym tematem jest wykorzystywanie jałowca w praktykach magicznych i ezoterycznych.

Bohater jednego z greckich mitów, waleczny Jazon , pewnie nigdy by nie zdobył w Kolchidzie Złotego Runa, gdyby nie pomoc czarodziejki Medei, która dla uśpienia czujności smoka pilnującego skarbu użyła… kropli z jałowca. Dym z palonych gałęzi jałowca od wieków służył szamanom wszystkich obrządków do nawiązywania kontaktów z zaświatami a  napój przyrządzony z szyszkojagód tego drzewa miał, zgodnie z wierzeniami, obdarzać zdolnością przewidywania przyszłości. W wielu legendach i podaniach ludowych jałowiec przedstawiany jest jako brama do innych wymiarów, w których żyją wieszczki, giganci i gnomy. Jedna z niemieckich baśni zatytułowana „Drzewo jałowca” wspomina o duszy zmarłego dziecka unoszącej się właśnie z jałowcowego drzewa niczym ptak. Powszechnie praktykowano pozostawianie pod jałowcem  „ofiar przeznaczonych dla miejscowych duchów przyrody”. Dla autora Magii drzew, Freda Hegenedera, interesującą wydaje się być niemiecka nazwa jałowca, czyli Wacholder, wywodząca się ze starogermańskiego wachal (przebudzenie) i tar – (drzewo). Wacholder oznacza zatem „drzewo przebudzenia”, bowiem uważano je za strażnika czasu, a także „pośrednika między ludźmi i niewidzialnym światem duchów”. Odmiennym sposobem komunikowania się z duchami było ofiarowywanie dymu, który miał unosić modlitwy do „wyższych wymiarów rzeczywistości”. Jak twierdzi wspomniany badacz: „dymów z jałowca używali Celtowie, ludy germańskie, słowiańskie, bałtyckie i ugrofińskie, a także Azjaci”. Wiadomo skądinąd, że igły i owoce jałowca do dziś wchodzą w skład aromatycznych ziół kadzidlanych, których dymy uświetniają uroczystości religijne w świątyniach wielu wyznań.       

W kręgu kultur słowiańskich jałowiec był uznawany za życzliwe ludziom drzewo, które odstrasza złe moce. Nasi przodkowie palili gałęzie jałowca, aby wykurzyć z swych domostw wszelkie upiory, wampiry, strzygi, nocnice, południce, biesy i inne nieprzyjazne zmory. Według polskich wierzeń ludowych, dym jałowcowy chronił przed wszelakimi chorobami ciała i duszy. Warto również wspomnieć, że znanym polskim ludowym sposobem  na wywołanie deszczu było wielokrotne okrążanie jałowca. Jałowiec stanowił także podobno skuteczną ochronę przed myszami, gryzoniami i szczurami. Podobnie jak w Polsce, również na Bałkanach jałowiec był wykorzystywany do odstraszania złych mocy. Zgodnie z panującym tam zwyczajem, kropiono zmarłego gałązką jałowca zamoczoną w wodzie święconej. Na obszarze Hercegowiny wierzono, że gałązka jałowca włożona za framugę drzwi chroni domostwo przed chorobą, jeżeli jednak zawitałaby do niego zaraza, należało okadzić dom dymem jałowcowym.

Szczególną estymą darzą jałowiec mieszkańcy Himalajów. Jałowiec himalajski (Juniperus religiosa),  porasta Himalaje do wysokości niemal 5000 m n.p.m. Im wyżej rośnie, tym silniejszą przypisuje mu się moc i bardziej intensywny aromat. 
Mieszkańcy Himalajów wykorzystują ten gatunek jałowca do oczyszczających codziennych zabiegów, dotyczących zarówno ciała, domostw jak i …duszy.  Jałowiec odgrywa kluczową rolę w tybetańskiej kulturze sporządzania kadzideł.
Dym jałowca himalajskiego ma bardzo silne właściwości bakteriobójcze oraz oczyszczające na wszystkich możliwych poziomach. Używany jest do neutralizacji nawet najbardziej odstręczających zapachów a także do przepędzania szkodliwych gryzoni i insektów. Jest szeroko i co ważne – skutecznie stosowany w miejscowej medycynie naturalnej. Mieszkańcy Himalajów są również głęboko przekonani o niebywałej skuteczności jałowca w zmaganiach z nieżyczliwymi człowiekowi, niewidzialnymi mocami i energiami.
Jałowiec himalajski, a właściwie dym jaki pojawia się w trakcie jego spalania nazywany jest „pokarmem bogów”.

Jałowiec ma wielkie znaczenie w regionalnym szamanizmie, wykorzystuje się go rytuałach związanych z egzorcyzmami oraz jako pomoc przy wprowadzaniu adeptów nauk tajemnych w stany mistycznego transu. Kadzidło przygotowywane na bazie jałowca wyostrza postrzeganie sensoryczne, stąd jest ono zalecane jako środek do pobudzania aktywności zmysłów, szczególnie przed przywołaniem religijnych, czy szerzej – metafizycznych wizji. Ponadto uspokaja i wycisza umysł oraz oczyszcza aurę.

Duchowe przesłanie energii jałowca himalajskiego brzmi: „Mocna ręka prowadzi Cię do transcendentnego doświadczenia jedności”. 

Jałowiec w kulcie Wspólnoty Chrześcijan

Szyszkojagody jałowca stanowią (oprócz żywicy z  kadzidłowca, drzewa rosnącego w Somalii, Indiach i Jemenie i żywicy balsamicznej – styraksu) istotny składnik kadzidła wykorzystywanego w kulcie Wspólnoty Chrześcijan.

Skąd biorą się zadziwiające właściwości jałowca? Jałowca i innych roślin? Skąd biorą się w przyrodzie zapachy? W sierpniu 1924 roku Rudolf Steiner w jednym ze swoich wykładów powiedział, że „rośliny i kwiaty są organami zmysłowymi Matki Natury”. Wchłaniają w siebie zapachy Wszechświata, przemieniają w sobie i dają ludziom. Źródło zmysłowego doświadczania kolorów, kształtów i zapachów ma charakter metafizyczny, transcendentny.

Relacje pomiędzy fizycznością i nadzmysłowością w sposób szczególny przejawiają się w Obrzędzie Uświęcania Człowieka a szerzej – w życiu kultowym Wspólnoty Chrześcijan. Według Steinera „Obrzęd i życie kultowe są bardziej realne niż przyroda”.

Sakramentalia obecne w Obrzędzie są dwojakiego rodzaju. Woda, sól i popiół wywodzą się ze świata materialnego, natomiast chleb, wino, olej i kadzidło to dary jakie otrzymujemy od świata roślinnego.

Kadzidlany dym pojawiający się w Obrzędzie, to rezultat procesu spalania, przemiany, metamorfozy. W tym procesie ogień rozdziela kadzidło na dym i popiół. Dym unosi się ku górze, popiół pozostaje. Dym, organicznie związany z ogniem i metamorfozą ma naturę zarówno fizyczną jak i nadzmysłową (z przechrystusowionej duszy niech się wzniesie dym, a do nas niech spłynie Twa Łaska).

Naturę ognia pięknie ukazuje św. Franciszek w swojej „Pieśni słonecznej”:

Pochwalony bądź, mój Panie, przez brata Ogień,

Który rozświetla mroki nocy:

Piękny on, radosny, nieprzejednany i silny.

Tak jak w naturze w procesie wulkanicznym następuje wybuch, objawiający potęgę ognia, tak w Obrzędzie Uświęcania Człowieka również możemy doświadczyć swoistego „wybuchu”, który jest procesem zarówno chemicznym jak i … alchemicznym. W tym procesie kadzidlany dym musi stać się nośnikiem Słowa – Logosu. Dym z przechrystusowionej duszy przyjmuje Słowo i wznosi się wraz z nim.

Kiedy pyłek kwiatowy opada, w roślinie rodzi się zapach, woń. Kiedy kwiat się rozwija, roślina „płonie” niewidzialnym ogniem. Rodząca się woń może rozprzestrzeniać się na zewnątrz, lub do wewnątrz, tak jak dzieje się to w przypadku drzew iglastych, w tym również jałowca. Drzewa iglaste płoną do „wnętrza”, tam też, w żywicy gromadzi się ich zapach, ich woń.

Kadzidło spalane na ołtarzu daje nam popiół, zapach i dym. Liturgia jest rzeczywistością zmysłową. Otwiera się na świat zmysłowy, stając się jednocześnie nośnikiem świata duchowego. Kadzidlany dym  ma barwę i formę. Ten dym ukazuje nam fizyczność światła.

W liturgii Wspólnoty Chrześcijan nie ma nic przypadkowego. Dotyczy to również substancji wchodzących w skład kadzidła używanego w czasie celebracji Obrzędu i ich wzajemnych proporcji. Oprócz wspomnianej już żywicy z kadzidłowca (olibanum),  jest to styraks (benzoes, benzoin) – żywica balsamiczna pozyskiwana z naciętych pni drzew gatunku styrax benzoin, rosnących w Azji Wschodniej i Indiach. Trzeci składnik, to szyszkojagody jałowca.

O ile w kadzidle Wspólnoty Chrześcijan te trzy składniki pozostają wobec siebie w równych proporcjach, to w Kościele Katolickim zdecydowanie dominuje olibanum, a w kościołach prawosławnych – styraks.

Składniki kadzidła we Wspólnocie zostały tak dobrane, aby maksymalnie pobudzać postrzeganie zmysłowe i jasność umysłu do w pełni świadomego uczestnictwa w Obrzędzie.

Podsumujmy w duchu franciszkańskim rozważania o cudownej roślinie, jaką jest jałowiec.

Mądra sentencja sprzed wieków głosi: „Przed czarnym bzem pochylam głowę, przed jałowcem padam na kolana”. Jałowiec – „drzewo przebudzenia”, „strażnik czasu”,

„pośrednik między ludźmi i niewidzialnym światem duchów”, „pokarm bogów”, „mocna ręka prowadząca nas do transcendentnego doświadczenia jedności” w pełni zasługuje na nasz podziw, szacunek i miłość.

Tak, to ponad wszelką wątpliwość nasz Brat.

BRAT JAŁOWIEC.

Opracował: Jan Kuczyński