Święta Bożego Narodzenia – rozważanie piąte

Krzyż w lesie – Caspar David Friedrich
Krzyż w lesie – Caspar David Friedrich

 

Drodzy Przyjaciele Wspólnoty Chrześcijan w Polsce,
 
Chrystus Jezus przecierpiał śmierć pod Poncjuszem Piłatem i został złożony w grobie Ziemi.
 
Wtajemniczeni od dawien dawna szukali sposobu na połączenie świata duchowego i materialnego. Wiedzieli, że zadaniem człowieka jest zainteresowanie się się losem Ziemi, praca z nią i pielęgnowanie jej, aby świat duchowy mógł się w niej objawić. Mieli świadomość, że jest to możliwe tylko w procesie przechodzenia przez śmierć.
 
 
Każdy z nas regularnie po trosze umiera. Co noc, nasza wyższa istota przechodzi przez most snu do świata duchowego. Budząc się w nim czerpie inspiracje potrzebne do tego, by nasze działania na Ziemi zapłodnić odżywiającymi siłami. A kiedy przyjdzie fizyczny kres naszego życia, by móc wnieść tam owoce naszej pracy na Ziemi i przyczynić się do jej rozwoju.
 
 
Wtajemniczeni od dawien dawna wiedzieli, że możliwe to jest tylko poprzez głęboki związek z Chrystusem. To On, wkroczył przez most zagęszczonej materii w świat Ziemi, i w procesie przechodzenia przez śmierć, w najgłębsze sfery Ziemi, aż po grób. Związał się z losem całej Ziemi i wszystkim, co na niej żyje.
 
 
Każdy z nas może być dziś wtajemniczonym. Każdy z nas regularnie może budzić w sobie obecność świata duchowego dzięki Chrystusowi, codziennie pracując, pielęgnując i kultywując Ziemię jako miejsce Jego obecności.
 
 
Anna Kruczek
 
Obraz: Krzyż w lesie – Caspar David Friedrich
 

2 comments on “Święta Bożego Narodzenia – rozważanie piąte

  1. Takie spojrzenie na wspólnotę wszystkiego (całego zjawiskowego stworzenia i jego ukrytej istoty, poznawalnego i nieosiągalnego zmysłami, czasem lub przestrzenią) w twórczej przemianie Chrustusowej drogi Miłości jest dla mnie cudowne, upragnione a zarazem tak trudne przez wewnętrzne i zewnętrzne nawyki, standardy, tradycje kulturowe. Czuję jak moi bliscy, przyjaciele i znajomi nie akceptują mnie i w dobroci serca traktują jak niegroźnego, “kolorowego” wariata.
    Jestem uzależniony od obecności w świecie urodzin i potrzebuję zgody tego otoczenia na postać/formę jaka jest emanacją istoty. Brak lub sprzeciw na taką jak zaczynam prezentować/propagować formę jest zwrotnym bodźcem do hamowania/spowalniania przemiany istoty ukrytej we mnie, będącej mną w swojej widzialnej, materialnej formie.
    To bełkot z mojej strony ale i moje wnętrze w sprzeczności, w niepogodzonej przeciwności bycia poza społecznością (z własnego może czysto egoistycznego wyboru) a poświęcenia przemiany dla wspólnego dobra (zachowania pokoju) i własnego bezpieczeństwa. Ta druga “altruistyczna” z pozoru opcja jest sprytną kalkulacją przewagi zysków nad stratami w życiu doczesnym tu i teraz i z pominięciem reszty (nieomal całego wszechświatu).
    To wybór wygodny, łagodny i pozornie racjonalny (w takim zimnym sensie czystej matematyki).
    Zachwyt cudem różnorodności i wolności wyboru drogi życia każe mi cierpieć patrząc jak bezwładnie i bezradnie zawisłem na przyzwyczajeniu i jak tęsknię patrzę na ślady stóp Chrystusa ginące za moim horyzontem.

    1. Trudne mamy czasy. Z jednej strony, wzmagająca się indywidualizacja człowieczej istoty potrzebuje doświadczyć siebie bardzo głęboko. Z drugiej strony, choć to ta sama strona, konieczna jest wrażliwość na innych ludzi oraz świadomość tego, co to jest za miejsce, które jako ludzie zamieszkujemy.
      Niemoc i stawianie sobie pytań, ból związany z odkrywaniem światłocieni własnych i innych, to wzrost. Często to wzrastanie boli, trzeba odwagi by utrzymać się przy samym sobie i siebie nie zagubić. Ale już przeczuwanie wewnętrznego drogowskazu, najdrobniejsze poczucie czegoś, co jest dla mnie i świata dobre, zdrowe i prawdziwe, może pomóc nam znaleźć siłę, by tą drogą podążać. Obecne czasy wymagają bardzo JAsnego, bezkompromisowego przyznania się do tego kim w moim wnętrzu naprawdę jestem i trwanie w tym. Często powoduje to wypadnięcie ze sfery własnego komfortu i “świętego spokoju”, lub jakiegokolwiek komfortu. Pocieszające jest to, że choć nie łatwe, to jest możliwe, by zrobić krok ku znanemu- nieznanemu.

      Dziękuję za ten komentarz z własnego wnętrza i życzę bardzo dużo siły do przekraczania progów, stref komfortu, pozorów i odnalezienia śladów stóp Chrystusa tuż obok swoich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *