Święta Bożego Narodzenia – rozważanie drugie

Drodzy Przyjaciele Wspólnoty Chrześcijan w Polsce,

Chrystus, przez którego ludzie uzyskują ponowne ożywienie zamierającego bytu Ziemi, ma się do tej Istoty Bożej, jak Syn zrodzony w wieczności.
 
Z historii kościoła wiemy, że po okresie pierwotnego chrześcijaństwa apostolskiego, pytanie o pochodzenie istot duchowych nabrało ogromnego znaczenia dla rozwijającej się tożsamości człowieka. W odpowiedzi na ten problem teologowie zebrani na powszechnym soborze w Nicei w roku 325, zredagowali inspirowany Duchem Świętym dokument objaśniający genezę istot wszechświata, a także tajemnicę pochodzenia samego Chrystusa. Dokument ten znany jest jako Nicejskie Wyznanie Wiary. Rozróżnia się w nim po raz pierwszy między stworzonymi przez Wszechmogącego Boga Ojca istotami świata widzialnego (królestwami natury) i niewidzialnego (hierarchiami anielskimi), a zrodzonym z istoty Ojca Synem Bożym.
 
Nasza świadomość stale się rozwija. Dziś nasze pojmowanie świata, a także same kategorie, jakimi operujemy, są diametralnie różne od sposobu myślenia ludzi czasu soboru w Nicei. Te przemiany w sposobie naszego myślenia znajdują odzwierciedlenie także w Credo Wspólnoty Chrześcijan, które jest adekwatną dla naszych czasów metamorfozą nicejskiego wyznania wiary. I o ile prawdy duchowe zawarte w credo nicejskim były przez stulecia kamieniem węgielnym rozwoju naszej dzisiejszej świadomości, o tyle prawdy zawarte w Credo Obrzędu Uświecania Człowieka – jeśli zostaną podjęte świadomie, z czcią i konieczną odwagą – rozwijać będą w nas możliwości postrzegania i zrozumienia tajemnicy Nowego Człowieka. Rozwijać będą siły poznawcze duszy, które otworzą drogę do przechrystusowionego poznania samych siebie i świata – nowej nauki i nowej wiary kolejnych epok naszej ziemskiej ewolucji.
 
Jak zatem dziś – w świecie zaawansowanego materializmu, fizyki kwantowej i podboju kosmosu – my, ludzie czasów adwentu duszy samoświadomej rozumieć możemy tajemnice zrodzonego w wieczności Syna Bożego?
 
Aby móc tę duchową prawdę pojąć, musimy otworzyć nasze myślenie na możliwość, że przez związek z Chrystusem, istota ludzka ma istnienie poza wymiarami czasu i przestrzeni. Przesłanki do takiego obrazu rzeczy odnaleźć można w drugim zdaniu naszego Credo, jak również w Sakramencie chrztu oraz obrzędzie pogrzebowym naszej Wspólnoty. W liturgii chrztu słyszmy o duszy dziecka, która ze wspólnoty Ducha zesłana jest do wspólnoty Chrystusa Jezusa na Ziemi. W rytuałach pogrzebowych mowa jest o duszy zmarłego opuszającej ziemską egzystencje i wkraczającej w świat wiecznego Ducha.
Co objawiają słowa tych obrzędów i co kryje się za słowami drugiego wersu Credo?
 
Nasze życie w ramach świata materii rozpoczyna się na krótko po momencie poczęcia. Człowiek mający swoje istnienie w świecie duchowym, spojony w nadzmysłowości z członów Bożej Podstawy Świata, buduje sobie w osłonach organizmu matki powłokę ziemskią, wykorzystując do tego materiał dostępny nam wraz z DNA rodziców. Wraz z porodem, wkraczamy w świat ziemski zarządzany kategoriami czasu i przestrzeni. W ten sposób, ubrani w „szaty” utkane z elementów świata widzialnego, stopniowo, w trakcie kolejnych etapów naszej ziemskiej wędrówki, czynimy je coraz bardziej naszymi własnymi i unikalnymi. Z uniwersalnej wspólnoty duchów, z „ponad” czasowości i z „poza” przestrzeni, wkraczamy w świat narodzin, życia i śmierci, w świat przemijania i rozwoju, gdzie doznać możemy własnego „Ja” i przez nie dokonywać przeduchawiania rzeczywistości ziemskiej. Oczywiście ta prawda nie jest obecnie częścią ogólnie przyjętego paradygmatu. Gdyby tak było, mielibyśmy dziś zupełnie inna etykę, moralność, prawo i życie społeczne. Dziś zrozumienie tego, że istota ludzka nie jest stwarzana tu na ziemi przez siły świata naturalnego – lecz „zradzana” z sił całego kosmosu duchowo-fizycznego, z „substancji” Ojca, do którego po przekroczeniu progu śmierci powraca – nadal w dużej mierze zakryte jest przesłoną naszego materialistycznego myślenia. To rozumienie kiełkuje dopiero w ciszy zamyślonej duszy jako ziarno, ukryte głęboko pod ciemnościami świata zmysłów.
 
Zrozumienie misterium Syna Bożego Zrodzonego w Wieczności, a wysłanego w świat cierpienia, ma konsekwencje nie tylko dla nas i naszego „osobistego” życia duchowego – dla naszej indywidualnej karmy. I tego dotyczy prawda zawarta w członie podrzędnym drugiego wersu Credo naszej Wspólnoty. Tak jak idea Człowieka wchodzącego z wieczności w świat przemijania daje możliwość przekroczenia iluzji bycia „ulepionym z prochu materii”, tak myśl zawarta w zdaniu podrzędnym – jeśli podjęta egzystencjalnie – prowadzić może do głębokiego przeżycia religijnego; do odnalezienia sensu i kierunku w życiu; do komunii ze światem, który Zmartwychwstały stwarza na nowo od momentu wyjścia z grobu ziemi, w Niedziele, o poranku pierwszej Wielkiej Nocy.
 
Na Ziemi, wszystko jest przedmiotem działania czasu. Częścią kryzysu naszej ziemskiej egzystencji jest moment, w którym „odkrywamy” śmierć, w którym stajemy się świadomi własnego przemijania. Także kryzys wartości związany z COVID-19 rozumieć można jako inicjację w tajemnicę przemijania i śmierci, przez którą przechodzi obecnie ogromna cześć globalnej ludzkości czasów materializmu technologicznego. To „odkrycie” ma znaczenie nie tylko dla nas samych i naszej samoświadomości; ma ono konsekwencje dla całego stworzonego świata widzialnego i niewidzialnego, który nas otacza. To także za sprawą naszego wejścia w relacje z siłami śmierci, które poznajemy na Ziemi, ze współczesnej fizyki dowiadujemy się, że wszechświat poddany jest działaniu prawa entropii. W naszych czasach dzieci uczą się w szkole, że z czasem wszystko to, czym jesteśmy otoczeni, wszystko, co napawa nas poczuciem piękna i prawdy, a także my sami ze wszystkimi królestwami natury, wraz z naszym Słońcem, planetami i gwiazdami – że to wszystko musi wrócić do stanu doskonałego spoczynku. Że cały świat, podążając za żelaznym prawem entropii, umrze i rozsypie się w końcu w pył nie-istnienia. Przerażający, a jednak dla każdego współczesnego, wykształconego w paradygmacie materializmu człowieka, konsekwentny stan rzeczy, w rezultacie którego godne życie, wypełnione sensem istnienia i moralnością w pewnym momencie staje się po prostu niemożliwe.
 
I o ile napędzana naszym martwym myśleniem nauka i technologia dokonała w ostatnich latach zaiste kwantowego skoku (przez co gwałtownie przyspieszamy tylko “naturalny” proces umierania Ziemi), o tyle współczesna oficjalna „myśl religijna” nie ofiaruje człowiekowi żadnego realnego „pokarmu”, który krzepiłby w nas siły woli konieczne do przekroczenia prorokowanego przez naukę nihilistycznego obrazu naszego ziemskiego przeznaczenia. Tu przytoczyć można 13 rozdział Księgi Apokalipsy Jana: “A cała ziemia w podziwie powiodła wzrokiem za Bestią i pokłon oddali Smokowi, bo władzę dał Bestii. I oddali pokłon Bestii, mówiąc: <<Któż jest podobny do Bestii i któż potrafi rozpocząć z nią walkę?>>”
 
To, co objawione jest nam w drugim zdaniu Credo Obrzędu Uświecania Człowieka, niesie ze sobą możliwość, której odmawiają nam współczesne, oczarowane potęgą świata materii teologie i nauka, a mianowicie możliwość przekroczenia progu konieczności. Prawdę tę potwierdza święty Paweł w pierwszym liście napisanym do gminy w Koryncie „Ponieważ bowiem przez człowieka przyszła na ziemię śmierć, tak też przez człowieka dokona się (ziemi) zmartwychwstanie” (rozdział 6, wers 3).
 
Całe życie Wspólnoty Chrześcijan, także nasze Credo oraz wszelkie myśli-teologie rozwijane między nami, zakorzenione są w samych Sakramentach. To przez sakramenty wpływają w naszą świadomość siły odnowy, których człowiek nie jest w stanie znaleźć ani w królestwach natury, ani w historii czy tradycji, ani w nas samych. I to właśnie ten centralny aspekt życia naszej Wspólnoty – nasza dobra wola gromadzenia się przy stole ołtarza, na którym zwykły chleb i sok winny objawiają się jako ciało i krew zrodzonego w Wieczności Nowego Człowieka – jest Księgą Życia, z której czerpać możemy wytyczne do uzdrawiania obecnego oraz budowy przyszłego świata.
 
Niech to, co wpływa w nas ze Słowem Chrystusa dokonującego Obrzędu Uświęcania Człowieka na progu ołtarza; to, co wstępuje w nasze chore domostwo wraz z chlebem i winem odnowionego Przymierza; to, co zabieramy ze sobą w świat jako znak pokoju pochodzący ze świata aniołów – niechaj żyje w nas, w naszych myślach i czynach, zarówno w czasach dostatku, jak i w czasach kryzysu. Niech działa cicho, bezceremonialnie i bezinteresownie, przemieniając nas i Ziemię, lecząc to, co chore, niezależnie od mody i opinii tego trochę zapatrzonego w siebie i trochę zagubionego w ciemnościach, a jednak spragnionego odnowy świata. 

Rafał Nowak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *