Trzecia niedziela adwentu 2020

Inner Strength By Sharon Cummings
Inner Strength By Sharon Cummings
Drodzy Przyjaciele Wspólnoty Chrześcijan w Polsce,
 
Na trzecią niedzielę adwentu, chciałbym podzielić się z Wami dwoma tekstami. Pierwszy, to moje pierwsze kazanie, które mówiłem rok temu w kościele w Hamburgu. Drugi tekst, to tłumaczenie z książki “Christologische Aufsatze” Rudolfa Frielinga.
 
 
Droga Wspólnoto Chrześcijan,
Kiedy dziecko przychodzi na świat, jedną z pierwszych umiejętności których się uczy, jest przyjęcie pionowej postawy ciała. Odnajduje w sobie siłę, która pozawala mu się podnieść, stanąć prosto na własnych nogach i z głową uniesioną do góry z zadziwieniem spoglądać w świat.
 
Gdy dorastamy, nie zawsze pamiętamy o tej umiejętności, o tej sile, która się w nas obudziła gdy byliśmy dziećmi.
 
Idąc przez miasto, często możemy zobaczyć jak ludzie, zatopieni w troskach dnia codziennego, ze wzrokiem skierowanym w dół, śpiesznie podążają przed siebie. Czasem gubią drogę, nie dostrzegają drugiego człowieka, nie widzą piękna krajobrazu, obrazów namalowanych na niebie.
 
Gdy jednak podniesiemy nasz wzrok i wyprostujemy się, możemy świadomiej iść przez życie, możemy dostrzec innych ludzi i patrząc z podziwem w świat odczytywać znaki prowadzące nas do celu. Droga staje się nam przyjazna, oczekujemy każdego nowego etapu, bo wiemy gdzie idziemy.
 
Ta siła, która pozwala dziecku wyprostować się i z zadziwieniem spoglądać w świat jest w nas. Gotowa aby nas poprowadzić, cierpliwie czeka aż sobie o niej przypomnimy, aż damy jej się odrodzić, w nas, w naszych sercach. Podnosząc wzrok.
 
Tak niechaj tak będzie.
 
 
Grzegorz Kozioł
 
 
 
“Mądre i głupie dziewice” – Mat 25,1-13
 
Charakterystyka tej przypowieści objawia się już w samej nazwie. Istotne są tu “mądre” i “głupie”. Mądre dziewice pomyślały o paliwie dla swoich lamp, z którym powinny iść na spotkanie z panem młodym. Tym głupim, lampy zgasły bo nie zadbały o olej.
 
Jest to przeciwieństwo, “duchowo jasnego” i “duchowo otępiałego”, odpowiedzialnego i nieodpowiedzialnego wobec “światła”.
 
Przychodzący o “północy” pan młody – to są słowa, w których dla ówczesnych ludzi wciąż rozbrzmiewały dźwięki misteryjne. Oblubieniec jest Tym, któremu dusza powinna się w pełni oddać. On jest Słońcem, które świeci o północy. On jest w swej istocie światłem, tym delikatniejszym, wewnętrznym światłem, które świeci najjaśniej właśnie wtedy, gdy jaskrawe, zewnętrzne światło gaśnie i gdy ukazują się z głębin właściwości duszy – “o północy”.
 
Dziewice idą w kierunku tego nosiciela boskiego światła, i ważne jest, aby wyjść mu naprzeciw z płonącymi lampami. Światło chce być witane światłem. Światło zewnętrzne może wprawdzie oświetlać ciemność, dzięki czemu staje się jasno. Jednak światło wewnętrzne nie może tylko powierzchownie oświetlać. Ono ma rozświetlać. Aby to się stało, musi być przyjęte wewnętrznie. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy we wnętrzu jest już obecne jemu podobne. W “Baśni” Goethego “staruszek z lampą” takim słowami wyraża prawo, że podobne jest rozpoznawalne tylko przez podobne: “Wiesz, że nie wolno mi oświetlać ciemności”.
 
Kiedy przychodzi Ten, który może o sobie powiedzieć: “Ja Jestem światłością świata”, nie wystarczy biernie czekać na Jego przyjście. Człowiek powinien wyjść mu naprzeciw, powinien “wprawić się w ruch”, powinien nieść swoje światło ku Nadchodzącemu, światło które zostało już człowiekowi dane, które jest do jego dyspozycji – jeśli się nim zaopiekuje i nie dopuści do jego degeneracji.
 
Fragment tekstu z Christologische Aufsåtze Rudolf Frieling
Tłumaczenie Grzegorz Kozioł
 
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *