Czwarta niedziela adwentu

Rafael Santi – Madonna Sykstyńska

Drodzy Przyjaciele Wspólnoty Chrześcijan w Polsce,
 

W czwartą niedzielę adwentu, prezentujemy wam tekst “Dziecię świata”, którego autorem jest Franz-Heinrich Himstedt

 

Dziecię świata

 

Jak lód, który na zewnątrz w chłodzie zimy powstaje, zagęszcza się z wody, tak cały nasz widzialny świat powstał z ducha. Jest zagęszczony z niewidzialnego. I tak jak lód utrzymuje się niewiele godzin czy dni, tak nasz widzialny świat znowu się roztopi i wzniesie się w niewidzialne.  Widzialne niebo i widzialna ziemia przeminą. Są tylko epizodem w światodzianiu. Ludzkość jednak skłonna jest do korzystania z życia tu i teraz.  I szybko zapomnielibyśmy całkiem skąd ziemia pochodzi i gdzie z nią zmierzamy, gdyby nie pojawiające się wciąż na nowo w obiegu rocznym Boże Narodzenie.

Tu staje przed naszymi oczami obraz stajni z boskim Dzieciątkiem. To jest zagęszczona w materii ziemi postać jak rośliny i zwierzęta, i wszystkie ludzkie postaci. Ale jest otoczone przez unoszące się i migoczące chmury. One wskazują na jego prapoczątek:   Ono pochodzi z wszechświata. Same niebiosa są jego istotą. Jak wielka chmura niesie w sobie cały świat jako ideę, jako jednię – poprzez swój czyn jednak, poprzez boską działalność i swoją ponadludzką mowę pozwoliło powstać wielości, milionom uczynionych rzeczy. Dzieciątko jest stwórcą świata. Przez to jest jednym i wszystkim, kocha ptaki, rośliny, i każde małe ziarnko piasku z wnętrza, bo ono tym wszystkim jest.

Nam ludziom to Dziecię Świata jest jednocześnie bliskie i dalekie. Pięknie jest przedstawione na obrazie Rafaela, gdzie widzimy dzieciątko na rękach młodej matki, na błękitnym tle delikatnych chmur. Przyglądając się tłu, można rozpoznać po chwili niezliczone twarze dzieci.

Zatem, są oprócz tego, które matka niesie na rękach, inne niebiańskie dzieci? Przecież jest jeden Stwórca, który  pojawił się w ciele Dzieciątka Jezus, i który w tym ciele dokonał aktu wybawienia ludzkości.

Tak, oczywiście – jest tylko jedno narodzenie Jezusa na ziemi. Ale duch świata chce, aby to wydarzenie wewnętrznie we wszystkich ludziach na ziemi, ilu ich jest, powtarzało się cały czas. On daje nam pełną wolność, ale tylko jeśli tego chcemy, tylko jeśli  z wewnętrznego nastawienia tego chcemy, może to się zadziać. I on chce by człowiek stał się stwórczym i wiedzącym, jak on sam.  W myśl idei oczekują tysiące wizerunków Dzieciątka Jezus w chmurno – błękitnym tle świata, na przyjęcie przez ludzi w ich własne wnętrze. Tysiące jednak – i to jest trudne do przyjęcia przez nasze ziemskie rozumienie – są w rzeczywistości wszystkie jednym, prawdziwym Dzieciątkiem; bo jest tylko Jedno, nawet jeśli rodzi się we wszystkich ludziach.  Nawet jeśli przez nasze  obowiązki w naszej zewnętrzności lodowaciejemy, wciągnięci w kołowrotek życia, to jednak wszyscy niesiemy w sobie, w głębokościach naszej istoty pozostałość żywotności chmur, w czującym myśleniu, w myślącej duszy. Kiedy szukamy prawdy, kiedy w bożonarodzeniowej ciszy prosimy o dość siły – wtedy spływa  wyższe JA powoli  w ową część naszej istoty, i wypełnia się ważny krok rozwojowy naszego życia, o którym mówił Anioł Ślązak: „Marią stać się muszę, Boga rodzić ze mnie, a żeby On na wieki mógł dać mi zbawienie.” Zbawienie, to znaczy poczucie, że  Dzieciątko jest teraz we mnie, że przez chwilę udaje mi się jego oczami patrzeć na otaczający świat, z jego siłą rozumieć ludzi, spojrzeniem z wieczności.

Zbawienie, znaczy też rozpoznać ziemię ze wszystkimi jej stworzeniami. Jako okręt co utkany z substancji chmur, i który, kiedy, przyjdzie ku temu czas, przygotowuje się i wsiada na niego wzbogacony  wszystkimi przygodami i doświadczeniami zewnętrznego, widzialnego życia, by skierować się w nim z powrotem ku boskiej podstawie świata.

 

Tłumaczenie:  Anna Kruczek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *