Niedziela Wielkanocna 2020

Drodzy Przyjaciele Wspólnoty Chrześcijan w Polsce, 
 
jak dochodzi do spotkania sił słonecznych z Ziemią?
 

W górach, tu, gdzie mieszkam, nadchodzi powoli wiosna. Szczególnie w dolinach, gdzie śnieg z powodu zmian klimatycznych nie leży już tak długo. I chociaż noce są jeszcze ciągle bardzo zimne, to jednak pełne czaru spotkanie słonecznych promieni z ciemną ziemią zbiega się w tych dniach z Wielkanocą.
Pierwszymi kwiatami, które przebijają się przez ciemną ziemię są niepozorne, malutkie krokusy. Ledwie stopnieje śnieg, a już pojawia się nowa jasno-kwiecista bielutka pokrywa złożona z tysięcy drobnych krokusów, co po dotknięciu słonecznymi promieniami same zaczynają „świecić” w stronę nieba. Inaczej niż śnieg, roślinna biel kwiatów ukazuje mimochodem ciemną stronę podłoża, z którego wyrosły.
 
Tą świetlistą wspaniałość otwartych w stronę nieba kwiatów wyrosłych z ciemnej ziemi można podziwiać tylko przez kilka dni. Promienne ciepło coraz mocniejszego Słońce wydobywa w pośpiechu zieleń liści i traw. Kwiecistość krokusów ustępuje miejsca gęstej zieleni łąk.
 
Największym zmartwieniem kobiet, które przybyły do grobu, aby namaścić ciało Chrystusa, była ich troska o to, jak odsunąć wielki kamień zamykający wejście do niego. A gdy spojrzały w tamtą stronę, zobaczyły, że głaz wejściowy już był odsunięty i oto mogły zajrzeć do ciemnego wnętrza. Cud otwartego grobu i odsunięty niewidzialną siłą głaz był dla nich tajemnicą nie do pojęcia. Po mimo to weszły odważnie do środka, bo chciały przecież namaścić ciało Jezusa.
 
I wtedy wydarza się to, co niepojmowalne po raz wtóry. W ciemnym grobie spotykają świetliście jasną postać młodzieńca przyodzianego w białe szaty, który mówi do nich: Nie trwóżcie się! Szukacie ukrzyżowanego Jezusa. Jego tutaj nie ma. On zmartwychwstał.
 
A wtedy ogarnia je lęk. To wszystko przerasta ich siły i z przerażeniem uciekają od grobu, nie mogąc ani słowa wydobyć z siebie.
Co tu się właściwie wydarzyło? Kobiety są ciągle jeszcze do głębi poruszone spotkaniem ze światłem w mroku pustego grobu.
Grób, w którym chciały dokonać swej pełnej miłości posługi stał się dla nich miejscem spotkania ze światłem Zmartwychwstałego.
Również nasze dusze mogą stać się ołtarzem, gdy jesteśmy gotowi wkroczyć pokornie w grobową ciemność tego, co niepojęte i otworzyć nasze serce niczym kwiecisty kielich w stronę Słońca. Nie tylko my szukamy Chrystusa, lecz także i On poszukuje nas, trafiając do nas w pełnej pokornego oddania przestrzeni naszej duszy.
Wtedy staje się głębia naszej duszy kielichem, który wznosimy do Niego, a „Grób Duszy” staje się „Duszy Ołtarzem”, na którym Chrystus z nami i przez nas składa ofiarę.
Dla świata nowe życie.

 
Marina Gschwind Grieder

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *