3 Niedziela Adwentu – Na brzegach wielkiej ciszy

Tworząc relację z drugim człowiekiem szybko odkrywamy, że bliskość nie utrzymuje się sama. Każda relacja, każdy związek, ma swój płomień i potrzebuje oliwy, żeby mógł trwać. Jeśli jej brakuje, potrafi powoli słabnąć, aż w końcu może całkowicie wygasnąć. „Nie znam cię” może zabrzmieć z ust kogoś, kto kiedyś był nam bardzo bliski.

Podobnie jest z naszą relacją z Chrystusem. Wszystko, co karmi naszą duszę, wzmacnia i poszerza wewnętrzną przestrzeń spotkania z Nim. Modlitwa, medytacja, Obrzęd Uświęcania Człowieka, sztuka, głęboka rozmowa, obcowanie z przyrodą — wszystko to może stać się oliwą, która pozwala na to spotkanie pośrodku mroku nocy.

Czuwanie, do którego wzywa nas Chrystus w dzisiejszym czytaniu, nie polega na nieustannym napięciu ani ciągłej gotowości, lecz na uważnej obecności w tym, co dzieje się w nas i wokół nas. To uważność na nasze myśli, uczucia, wolę i zmysły — na to, gdzie jesteśmy obecni, a gdzie siebie tracimy.

Czy moja dusza śpi?

Czy przestały pracować te ule,
które trudzą się nocą?
A młyńskie koło myśli
– czy obraca się jeszcze,

z pustymi czerpakami,
niosąc jedynie cienie?

Nie, moja dusza nie śpi.
Jest w pełni przebudzona.
Nie śpi ani nie śni, lecz czuwa,
z oczami szeroko otwartymi
patrzy na odległe znaki
i nasłuchuje na brzegach wielkiej ciszy.

Antonio Machado

Grzegorz Kozioł

Obraz: William Blake, The Parable of the Wise and Foolish Virgins, 1826

|14 grudnia, 2025|Rozważania|