3 niedziela Wielkanocy – Drzwi za drzwiami
Obserwując nasz oddech, możemy zauważyć, że na końcu wydechu znajduje się punkt zerowy, rodzaj drzwi, przez które przechodzimy, aby zacząć ponowny wdech. Przechodzimy przez tę bramę, wdychamy tyle, ile zdołamy; a potem przechodzimy przez kolejny punkt zerowy, kolejną bramę i zaczynamy ponowny wydech.
Z każdym wdechem przyjmujemy świat; jednocześnie, na subtelnym poziomie, przychodzimy do samych siebie. Wydychając, dajemy światu coś z siebie (nasz oddech, być może nawet nasze słowa). Na subtelnym poziomie, wydychając, puszczamy samych siebie.
Narodziny i śmierć są również bramami, częścią większego cyklu oddychania. Kiedy się rodzimy, obecni przy tym z niepokojem wyczekują naszego pierwszego wdechu i wynikającego z niego krzyku. A u kresu naszego ziemskiego życia następuje ostatnie westchnienie, gdy wydychamy naszą duszę i ducha z naszego ciała w zielone pola Ojca.
W dzisiejszym czytaniu Chrystus nazywa siebie bramą. Prowadzi nas przez bramę od oddechu do oddechu, przez drzwi za drzwiami, utrzymując nas przy życiu. Jest On także bramą prowadzącą do życia ziemskiego i z niego wyprowadzającą. „Każdy, kto wejdzie przeze Mnie, odnajdzie uzdrowienie i życie” – mówi. „Nauczy się przekraczać próg stąd tam i stamtąd tu i znajdzie pokarm dla swojej duszy…” Jan 10:9
Zdumiewającym faktem jest to, że sam Chrystus oddycha. Stał się człowiekiem, aby spleść ludzkie oddychanie z większymi rytmami kosmicznymi, aby spleść ludzką konieczność z wewnętrznym wyborem.
Podczas Obrzędu Uświcania Człowieka słyszymy w siedmiokrotnym rytmie: „Chrystus w was”. Wdychamy Go; On jest siłą życiową, utrzymującą nas przy życiu. Możemy wydychać w świat Jego pokój, Jego miłość, Jego zachętę. On jest siłą uzdrawiającą w równoważeniu tego, co wewnętrzne i zewnętrzne.
Z Nim bezpiecznie kroczy się przez drzwi za drzwiami, za kolejnymi drzwiami.
Cynthia Hindes
Opracowanie: Grzegorz Kozioł
