ŚWIATŁO W TOBIE

Świetlista siła modlitwy

W pełnej zachwytu samotności na Górze Przemienienia trzej wybrani uczniowie mogli zobaczyć, jak boska chwała rozbłysła z dobrze znanej postaci Jezusa z Nazaretu. „Twarz Jego zajaśniała jak słońce, a szaty stały się błyszczące jak światło”, mówi Mateusz (Mt 17:2). Łukasz, który jest w szczególności ewangelistą wnętrza duszy, przedstawia w swojej relacji całe wydarzenie jako rozwijające się z modlitwy Chrystusa. „Wszedł na górę, aby się modlić, a gdy się modlił…” (Łk 9:28).

Ta wskazówka daje nam wstępny dostęp do wewnętrznego zrozumienia wydarzenia, bez względu na to, jak wysoko wykracza ono poza codzienne zrozumienie. Fakt, że wyższy rodzaj jasności roztacza się w duszy poprzez modlitwę, nie wykracza całkowicie poza nasze możliwości doświadczenia.

Możemy sobie wyobrazić, że takie rozniecenie światła jest zdolne do niewyobrażalnego wzrostu i że w modlitwie Chrystusa na górze doprowadziło to niejako do przelania się wewnętrznego światła do ciała. Fakt, że oko może stać się „świetliste”, a twarz „promienna” dzięki czysto wewnętrznemu doświadczeniu duszy, które wszyscy znamy, już wskazuje nam na ten tajemniczy obszar graniczny między wnętrzem a zewnętrzem, między widzialnym a niewidzialnym. W „Powinowactwach z wyboru” Goethego, Ottilie pisze: „Mogłoby być tak, że wewnętrzne światło pewnego dnia wyłoniłoby się z nas, tak że nie potrzebowalibyśmy już innego”.

Schodząc z góry, Chrystus nakazuje uczniom milczeć na temat tego, co widzieli. Jeśli nie mówi się o delikatnym, nadprzyrodzonym doświadczeniu, może ono działać na duszę jeszcze bardziej skutecznie pod ochronną osłoną milczenia. Nakaz milczenia ma obowiązywać „aż Syn Człowieczy zmartwychwstanie” (Mt 17,9).

Oznacza to zapewne, że do tego czasu to, czego doświadczyli uczniowie, mogło dojrzeć w ich duszach do tego stopnia, że otworzyłoby im wstępny dostęp do wydarzenia Wielkanocy. Mogli oni  zobaczyć, jak ludzkie ciało jest zdolne do uduchowienia. Następnie mogą przypuszczać, że ścieżka od uduchowienia prowadzi do ostatecznego przeduchowienia, tak jak miało to miejsce w poranek wielkanocny. Zmartwychwstanie reprezentuje ogromny, ale tylko z daleka rozpoznawalny stopień przemienienia. Punktem wyjścia dla niego jest jednak namacalna świetlistość modlitwy.

Łukasz, dla którego ten związek z modlitwą jest ważny, niedługo po przemienieniu używa słowa „światło w tobie” (Łk 11:35). Jest to bezpośrednio poprzedzone odniesieniem do Jonasza.

 Znak Jonasza

 Ludzie, którzy spragnieni cudu domagają się znaku, mają otrzymać „nie inny znak niż znak Jonasza”. Jonasz został połknięty przez wieloryba, ale po trzech dniach powrócił do życia. W tej obrazowej narracji ukryta jest starożytna tajemnica „umierania i śmierci”. W starożytności wybrańcy byli prowadzeni do „inicjacji” poprzez głębokie doświadczenie śmierci i zmartwychwstania. Odbywało się to w ścisłej izolacji, w ukryciu. Było to objęte tajemnicą; tylko w mitycznych lub baśniowych obrazach mogło być to skrycie przedstawione reszcie ludzkości. Jednym z takich obrazów jest historia Jonasza. Jeśli potraktuje się ją jako zewnętrzne, fizyczne wydarzenie, obróci się ją w absurd. Jako obraz jest prawdą.

Chrystus zapowiada, że tajemnica śmierci i zmartwychwstania wkrótce dokona się w Synu Człowieczym. Dodaje jednak: „Jest tu coś więcej niż Jonasz” (Łk 11:32).

Czym jest to „więcej”? Następujące zdanie dostarcza odpowiedzi. „Nikt nie zapala lampy i nie stawia jej w ukryciu, nawet pod kloszem, lecz na świeczniku, aby ci, którzy wchodzą, widzieli jej światło”. Światło, które zostało zapalone w starej inicjacji pozostawało ukryte.  Jeśli jednak znak Jonasza ma mieć zastosowanie do Syna Człowieczego, nie chodzi tu o tajne ceremonie w zamkniętym świątyni wnętrzu, ale o wydarzenie w losie, które rozgrywa się jawnie, jako część historii świata, widoczna dla wszystkich.

Wydarzenia na Golgocie przebiegają jako los ludzki, który ma jednocześnie formę i strukturę wydarzenia inicjacyjnego. Tajemnica śmierci i zmartwychwstania zostaje w ten sposób ujawiona. Zapalona „lampa” wielkiej tajemnicy zostaje podniesiona na „świecznik”, aby wszyscy mogli ją zobaczyć.

„Więcej” w porównaniu z Jonaszem polega nie tylko na ujawnieniu. Polega ono również na tym, że w wydarzeniu Golgoty dzieje się znacznie więcej niż w starych inicjacjach. W tych ostatnich chodziło o to, że dusza była wyprowadzana z ciała z magiczną pomocą wtajemniczonych i po trzech dniach wracała do ciała, które pozostawiła w stanie podobnym do śmierci. Kiedy dusza powracała do ciała, wzbogacona o swoje nadzmysłowe doświadczenia, jej procesy życiowe musiały zostać ponownie uruchomione. Ciało było wtedy ponownie przyjmowane przez duszę tak, jak zostało odłożone. Pozostawione ciało znajdowało się poza wielkim wydarzeniem, nieprzekształcone, i pewnego dnia musiało w końcu umrzeć. Z drugiej strony, w Wielkanoc ciało, które popadło w śmierć, zostało ostatecznie przemienione, uduchowione na wskroś. Istota ludzka jako całość została włączona w transformację, już nie bez ciała, ale łącznie z nim. Dlatego padają słowa „Jest tu coś więcej niż Jonasz”.

Kiedy dusza, wzbogacona o swoje pozaziemskie spostrzeżenia, powracała do ciała, procesy życiowe musiały zostać ponownie uruchomione.  Pozostawało ono poza wielkim wydarzeniem, niezmienione, i pewnego dnia musiało w końcu umrzeć. Natomiast w Wielkanoc ciało skazane na śmierć zostało ostatecznie przemienione, całkowicie przeduchowione. Cała istota ludzka jest objęta przemianą, nie tylko ciało, ale cała istota. „Tutaj jest więcej niż Jonasz”.

Lampa

Lampa ma być umieszczona na świeczniku, aby wszyscy mogli ją zobaczyć. „Lampa” – jest to słowo, które jest zwykle używane z pewną powagą w Nowym Testamencie, aż do Niebiańskiego Jeruzalem, którego „lampą” będzie „Baranek”.

Wydarzenie Golgoty jest „lampą” umieszczoną na świeczniku. Ale jeśli człowiek ma stać się tego świadomy, potrzebuje odpowiedniego organu, który pozwoli mu to dostrzec. Jest nim oko duszy. Uroczyste słowo jest teraz również używane w odniesieniu do tego wewnętrznego organu światła, który jest również określany jako „lampa”. „Lampą ciała jest twoje oko” (11:34). Początkowo wydaje się to odnosić do fizycznego oka. Współcześni interpretatorzy szybko dochodzą do wniosku, że mamy tu do czynienia z przestarzałym, dziecięcym poglądem: oczy jako „okna”, przez które wpada światło, oświetlając skądinąd ciemne wnętrze ciała.

Ci którzy, czerpią wiedzę od Goethego, będą myśleć inaczej. W rozumieniu Goethego światło świata, które samo w sobie jest czymś istotowym, tworzy w oku, by tak rzec, odgałęzienie, dzięki któremu może ono doświadczać siebie poza okiem i konfrontować się z samym sobą. „Oko jest stworzone dla światła i przez światło”. Nigdy nie byłoby w stanie dostrzec najmniejszej rzeczy, gdyby samo nie było świetlistym, słonecznym. Część światła świata, które zostało dane człowiekowi, mieszka w oku; jest ono prawdziwie „lampą”.

Odnosi się to do oka zewnętrznego i odpowiednio do oka wewnętrznego. Tutaj, w Ewangelii, zewnętrzne i wewnętrzne wyraźnie łączą się ze sobą. „Jasne i czyste” w jednym przypadku, »złe« w drugim – to bez wątpienia odnosi się do części duchowej.
Jeśli „lampa” w człowieku jest właściwie zapalona, wtedy oko duszy może wznieść się do światła, które świeci z wysokiej latarni w oddali. Lampa w człowieku rozpoznaje lampę Golgoty.

Apokaliptyczna perspektywa

Ale człowiek nie może po prostu polegać na tym narządzie światła. Musi starać się, aby nie zostało ono przyćmione, a może nawet zgaszone. „Baczcie więc, aby światło w was nie było ciemnością” (Łk11:33). Istnieje więc taka możliwość.

W swoim objawieniu na Patmos Jan nie tylko widzi niebiańskie Jeruzalem, którego lampą, światłem jest Baranek. Widzi także inną możliwość: Babilon, który spada w otchłań. Szczególnie wymowną cechą opisu tego miasta wyobcowanego z boskości jest to, że w jego domach „nie zapali się światło lampy” (Ap 18:23). Dom z ciemnymi oknami stojący w ciemności, z którego okien nie przenika żaden pocieszający promień światła, robi niesamowite wrażenie. Dla widzącego Jana staje się on obrazem możliwej degeneracji ludzkości, która prowadzi do całkowitej utraty tego co wewnętrzne, do straszliwej bezduszności. – Coś z tej apokaliptycznej grozy wyzutej z ducha ludzkości drży również w słowach zachowanych przez Mateusza: „Jeśli więc światłość, która jest w was, jest ciemnością, jakże wielka jest ciemność!” (Mt 6:23). To wołanie Chrystusa zapowiada okropności, których zwykła ludzka świadomość nie jest jeszcze w stanie pojąć.

Ostatecznie los ludzkiego ciała zależy również od prawidłowego rozwoju „światła” w człowieku. „Jeśli twoje oko jest jasne i czyste, twoje ciało jest również świetliste (photeinön). Ale jeśli twoje oko jest złe, twoje ciało również będzie ciemne” (Mt 6:23). Jeśli dana osoba daje mocom przeciwnika tyle miejsca, że psują one światło lampy, wówczas jej fizyczność również coraz bardziej pada ofiarą stwardnienia w czysto materialnym wymiarze, pozbawienia duszy i ducha, despirytualizacji. Zbliża się wtedy do „śmierci materii”. „Jakże wielka będzie wtedy ciemność!”.

U Łukasza następuje po tym apokaliptyczna zapowiedź chwały przyszłej ludzkiej egzystencji, która przeszła przez cały cykl. „Jeśli więc twoje ciało jest całkowicie pełne światła i nie ma w sobie nic z ciemności, wtedy będzie całe i w pełni w światłości, jak gdyby lampa oświecała cię swoim blaskiem. ” (Łk11:36).

Obfitość słów światła w tym bogatym w treść zdaniu jest zdumiewająca. Możesz zobaczyć, jak zmienia się kolejność słów „całkowicie” i „pełen światła”, gdy są one powtarzane. Nie tylko powtarza się to samo. Na początku nacisk położony jest na „pełnię światła”. „Jeśli więc twoje ciało jest całkowicie pełne światła…”. Staje się to jeszcze wyraźniejsze w negacji: „tak, że ciało, z żadną z jego różnych części, z żadnym z jego członków, nie ma już żadnego udziału w ciemności”. Teraz rozpoznające spojrzenie spoczywa na przyszłej doskonałości: „wtedy będzie całe i w pełni w światłości”. Tym razem nacisk położony jest na „całkowicie i w pełni”, „na wskroś”, jakby ostatecznie kończąc.

Ale ostatnia rzecz wciąż chce być dodana do tej ostatniej: „jak gdyby lampa oświecała cię swoim blaskiem”.  Po raz trzeci słyszymy w tym kontekście uroczyste słowo „lampa”. Po pierwsze, jest to lampa na świeczniku, światło Chrystusa na Golgocie (Łk11:33). Następnie jest to lampa Jego oka powierzona człowiekowi (Łk11:34). Tutaj, na końcu, te dwie rzeczy łączą się ze sobą, jest to światło świata, które człowiek przyjął do siebie dzięki oku swojej duszy, jest to „Chrystus w nas”. To światło „oświetla” człowieka, czyni go całkowicie światłem. – „Swoim blaskiem”. Jeśli zwrócisz uwagę na sekwencję słów w Ewangelii Łukasza, przypomni ci się Przemienienie, które miało miejsce nie tak dawno temu, gdzie Łukasz używa wyrażenia „lśnienie” (exastraptein), aby zilustrować blask, jaśnienie szaty Chrystusa (łk 9:29). Doświadczenie nadzmysłowe nie jest łatwe do przetłumaczenia na ludzkie słowa, ponieważ jest tak „inne” od tego, co można powiedzieć na ziemi. Łukasz ośmiela się jedynie powiedzieć o twarzy przemienionego, że stała się „inna”. Używa jednak wyrażenia „lśniąca” szata. Umysł czytelnika, który chce wewnętrznie zrozumieć to, co przeczytał, jest w ten sposób skierowany na światło, które objawia się w zupełnie inny sposób niż ziemskie światło widzialne, jakby w ciągłej wewnętrznej witalności.  Nie powinniśmy wyobrażać sobie szaty przemienionego jako „białej” powierzchni. Powinniśmy odczuwać naszą drogę w kierunku światła, które tworzy się na nowo w każdej chwili, które nieustannie rozbłyskuje z niewyczerpanego boskiego tła, czegoś żywego na wskroś.

Rozdział, z którego zaczerpnęliśmy te pełne mocy słowa o świetle, należy do tak zwanego „dziennika podróży” Łukasza. Ta podróż nie jest tylko zewnętrzną sprawą. Jest to ostatnia podróż Chrystusa do Jerozolimy, droga na Golgotę, ku śmierci i zmartwychwstaniu. To nadaje temu, co dzieje się podczas tej podróży, charakter „stacji” na „ścieżce”. Droga do Jerozolimy staje się również drogą, którą ludzkość ma kroczyć, aby dotrzeć do tego odległego ostatecznego celu w sile Chrystusa, który przez widzącego Jana jest oglądany w obrazie „niebiańskiego Jeruzalem”.

Rudolf Frieling

opracowanie tłumacznia R.Duszyński

Obraz: Alexander Ivanov, Przemienienie

|23 lutego, 2026|Artykuły|