Kiedy wrzucamy w ogień drewno przekształca się, paląc się, w ciepło i światło.
Czy istnieje taki ogień, w który możemy wrzucić problemy i troski naszego życia, aby powstało z tego coś innego, jaśniejszego, z czego będziemy zadowoleni?

Niektórzy ludzie już doświadczyli, jak wiele można zyskać, gdy się swoje zmartwienie zawierzy jakiejś serdecznej osobie. Nawet jeśli nie może ona pomóc i pozostaniemy z naszą troską. Lecz jeśli rozumie i współodczuwa, to jest to tak jakby część ciężkiego balastu została spopielona, a z głębi duszy drugiej osoby płynie do nas coś jasnego i ciepłego. To przychodzi dlatego, że miłość jest najszlachetniejszym ogniem ziemi.

Istnieje wiele rodzajów ognia, na przykład dziki ogień, który się pożądliwie wgryza w belki stropu jakiegoś domu i straszliwie rozjaśnia noc. Albo cicho spalająca się świeca z jej delikatnym blaskiem. Na niebie mamy potężny, błogosławiony ogień słońca. Tak też płomienie duszy są różnorodne. Są takie, co się chciwie odżywiają ziemskimi rozkoszami i przez to rozprzestrzeniają wokół siebie troski i cierpienia. Inne zaś płoną jasno, ponieważ zauważają cudze troski, problemy i trawią je. Poczynają rozświetlać się, kiedy widzą cierpienie innych ludzi i czynią to cierpienie swoim własnym. Spalają je w ciszy i dlatego wypromieniowują z siebie współczucie i łagodność.

Najpotężniejsze płomienie duszy podobne są słońcu. Dzisiejsza nauka jeszcze nie odkryła poprzez co światło i ciepło słońca jest zasilane. Ale płomienie duszy, które są podobne do słońca, świecą dlatego tak jasno i potężnie poprzez świat, że wzięły w siebie to, co najbardziej bolesne i trawią to oraz przemieniają: winy, uchybienia i złe uczynki ludzi – płomień Chrystusa. Tak jak słońce wypromieniowuje światło, tak Chrystus wypromieniowuje pokój, ponieważ trawi, spala On winy. Na tym opiera się miłość boskiego świata do świata ludzi, że zawierzamy Chrystusowi nasze pomyłki i słabości. On bierze je w siebie, w swą żarzącą się istotę.  I daje je nam z powrotem, pozwalając im w nas na nowo powstać jako światło mądrości, jako życiowe ciepło i życiowa łagodność.

Franz-Heinrich Himstedt
Tłumaczenie Anna Kruczek